„FAKT SMOLEŃSKI” JAKO PRODUKT DEZINFORMACJI

Dodano: 30/09/2010 - Numer 9 (55)/2010

Specjalizujący się w teorii dezinformacji V. Volkoff w swym klasycznym już opracowaniu dotyczącym medialnego fałszowania przekazu pokazuje, w jaki sposób można skutecznie manipulować obrazem jakiegoś rzeczywistego zdarzenia. Jeśli odbiorca nie może osobiście zweryfikować informacji, to podaje się mu fałszywą. Nawet gdyby później trzeba było ją zdementować, to i tak to „w niczym już nie zmieni jej pierwotnego działania” („Dezinformacja oręż wojny”, Warszawa 1991, s. 101). Można też w specjalny sposób dobierać doniesienia, mieszać wieści prawdziwe z nieprawdziwymi, ukierunkowywać komentarze, wypaczać sens podanej informacji, zniekształcać ją itd. Zwracam jednak uwagę na ten „efekt pierwszego wrażenia” związany z niemożliwością sprawdzenia przez odbiorców tego, co się faktycznie wydarzyło i z koniecznością przyjęcia przez nich takiej wersji wydarzeń, jaka jest oficjalnie przekazywana – ponieważ on szczególnie zadziałał 10 kwietnia. Z perspektywy czasu, jaki od tamtej pory upłynął, obraz lansowany przez Rosjan, a udoskonalany przez polskojęzyczne media, stanowił wyjątkowo przemyślaną konstrukcję i był elementem wielkiej dezinformacyjnej kampanii.Zwolnieni od prawdy Istota rzeczy w takim manipulowaniu relacjonowaniem jakiegoś zdarzenia i w kreowaniu pewnego „obowiązującego publicznie”, gotowego (tj. niewymagającego weryfikacji) poglądu na to zdarzenie sprowadza się do odpowiedniego ujęcia tego, co zaszło. Spreparowany przez specjalistów, gotowy pogląd zwalnia
     
4%
pozostało do przeczytania: 96%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze