CZARODZIEJSKA GÓRA PO SMOLEŃSKU

Dla mnie Czarodziejska Góra odżyła po smoleńskiej tragedii. Nie tylko dlatego, że była to ulubiona powieść Lecha Kaczyńskiego, co samo jest już wymowne. W niej odkryłem ten sposób narracji, te sytuacje i tę atmosferę, która przyświeca schyłkowej III RP. Zdegenerowanemu państwu, które nie może sobie poradzić z nadciągającą katastrofą. Żyjemy w Berghofie. I tu z pomocą przyszedł Łukasz Maślanka i znakomity esej, który opublikował na portalu „Teologii Politycznej” – „Placet experiri. O końcu...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: