Terapeutka od muchówek

Poprzednie miesięczniki

Niewidki akurat nie było, ale znalazła się kufajka, pozostawiona onegdaj przez ekipę remontową i w niej towarzyszka opuściła gabinet z miną lady Godivy na immunitecie. Zaraz po niej wślizgnął się mężczyzna, również o wyglądzie ekologicznym, którego jednak musiały zaatakować jakieś mniejsze zwierzątka, bo się bez przerwy czochrał. – Niech pani mi pomoże, bo znowu mnie atakują! – zachrypiał od wejścia. – Kto na Boga? – zapytała. – Insekty – odparł klient. – Nie jest to moja domena – rzekła z godnością – albowiem zajmuję się psychologią, a nie odrobaczaniem. – I mnie właśnie o to chodzi. Są to bowiem insekty wirtualne. – A konkretnie, jakie? Może pająki? Klient na moment przestał się drapać i wyjaśnił, że czerwone pająki atakowały go przed laty, ale teraz nawet jakby polubiły. Równie negatywnie zareagował na pytanie o pluskwy. – Pluskwy? Może jeszcze podsłuchowe? Wykluczone, w służbach nasi rządzą! Terapeutka zmieniła więc temat i zapytała o przypuszczalny powód takiej agresji. – Z zemsty mnie atakują! A czy to moja wina, że jestem entomologiem dyplomowanym? – tu w głosie dało się słyszeć dumę, jaka przynależy wyłącznie osobnikom habilitowanym lub rehabilitowanym. – Proszę pani, ile ja skrzydełek oberwałem, ile nóżek z dupy musiałem wyrwać, żeby doktorat napisać... – No to ma pan gotową odpowiedź. Niech pan kupi DDT albo rosyjskie perfumy, skropi się lub posypie... – Raz już się posypałem w śledztwie, to mi potem naurągano od trzynastoletnich dziewczynek, które nawet na gestapo
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze