Polskie eldorado fałszerzy dzieł sztuki

Panie redaktorze, na biednego nie trafiło

Podrabiane są nie tylko drogie antyki. Znacznie niebezpieczniejszym zjawiskiem jest handel falsyfikatami dzieł o mniejszej wartości (gdy cena oryginału nie przekracza 10 tys. zł), który odbywa się na detaliczną skalę. Gdy ktoś wydaje 100 tys. zł, jest cień nadziei, że zastanowi się, na co. A nabywcy „tanich okazji” się nie wahają. Rynek pełen jest „Nikiforów” czy „Mai Berezowskich”, których cena wynosi kilkaset złotych. Na jarmarkach perskich funkcjonują całe stoiska falsyfikatów. I nikt ich sprzedawców nie ściga.

– Właściciel tłumaczy się, że podróbkę dla zabawy podpisał nazwiskiem znanego artysty. I policja...
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: