KLUBY „GAZETY POLSKIEJ” JAK TRANSFUZJA

Koordynowane przez Ryszarda Kapuścińskiego kluby ostatnio spełniają funkcję, która w krajach demokratycznych zarezerwowana jest dla mediów, i to nie tylko tych publicznych, oraz instytucji kultury: dają możliwość rozpowszechniania filmów twórców niezależnych. „Mgła” Joanny Cichockiej i Marii Dłużewskiej oraz „10.04.10” (oba wyprodukowane przez „GP”), „List z Polski” Mariusza Pilisa, „Krzyż” Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego, ale i filmy dokumentalne niezwiązane z tematyką smoleńską – jak „Media III RP” Pawła Nowackiego i Krzysztofa Nowaka, „Eugenika” Grzegorza Brauna – można obejrzeć jedynie na pokazach w drugim obiegu.   Paradowska martwi się publicznie, że „przetrzebienie pisowskich kadr w telewizji” nie stanowi „specjalnego uszczerbku”. „Udało się bowiem stworzyć spory rynek filmów o katastrofie, które krążą po Polsce nie tylko jako dodatki do gazet (głównie do „Gazety Polskiej”), lecz także pokazywane są na specjalnych seansach gromadzących po kilkaset osób. W ten sposób powstał wielki propagandowy drugi obieg (nakłady tych filmów sprzedanych z gazetami sięgają 150 tys.)” – konstatuje z przerażeniem, które ma uzasadnienie w liczbach, bo „front pisowskich dziennikarzy wyraźnie się poszerza”, podobnie jak front odbiorców. Film „Mgła”, według obliczeń Tomasza Sakiewicza, obejrzało już prawie 2,5 mln widzów, zaś „10.04.10” – 2 miliony. „Polityka”, podobnie jak „Wyborcza”, po swojemu próbuje wyjść z problemu – obrażając twórców niezależnych, przypinając im łatki
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze