Ukraińska karuzela, czyli jak się robi wybory

Nostradamus i kolorowe baloniki

Na początek sama kampania wyborcza, czas festynów i obietnic. Wybory w 2004 r. kosztowały stronnictwo Janukowycza prawie miliard dolarów, drugie tyle wydano na pomarańczową rewolucję i ostateczne zwycięstwo Juszczenki. W tym roku sumy nie są już aż tak zawrotne. Niemniej, porównując Polskę z Ukrainą, można stwierdzić, że nasze kampanie wyborcze są robione za pół darmo i przypominają wybory do samorządu szkolnego w liceum.

Wybory parlamentarne 30 września tego roku poprzedziła gigantyczna kampania w ukraińskich mediach. Przedwyborcze spoty nadawano na okrągło w telewizji, przerywając filmy. Ludzi zasypywano ulotkami z...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: