ŻYCIE RODZINNE (pamiętnik znaleziony w worku na kapcie)

Moja młodsza siostra, która nic nie rozumiała, też na wszelki wypadek zaczęła łkać i wszyscy tak rozpaczali, oprócz mnie. Bo ja sobie wykombinowałem, że wyjdę na tej reformie dobrze. Z łazienki przestanę korzystać i nie będę musiał myć uszu ani szyi, argumentując, że mnie nie stać. W ten sposób zaoszczędzę na słodycze. A poza tym nie będę musiał jeść szpinaku ani ryżu na mleku, ani, zgroza, kaszki manny, bo skoro już płacę, to mogę wymagać hamburgera z frytkami i ketchupem. Albo hamburger, albo nie płacę mamie, tylko idę do MacDonald’s.

Pierwszego tata wrócił z pracy, położył na stole pieniądze, babci kazał dołożyć emeryturę i zaczął dzielić na kupki. Najpierw były cztery kupki...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: