Pieśń wypędzonych

Literatura i historiografia zajmują się wypędzeniami od dawna, gdyż od niepamiętnych czasów gromady ludzkie są wypędzane przez bliźnich. Archaiczne „wędrówki ludów” często były efektami gwałtu; również średniowieczne ekspulsje Żydów z zachodniej Europy to klasyczne masowe wypędzenia. Zawsze będące tragedią dla wypędzanych. Franciszek Karpiński, rymopis doby rozbiorów, pisał w „Pieśni mazurskiej”:

„............ wypędzony,
Porzucił dom, stodoły,
Uciekł prawie goły”.

Jeden uciekł, drugiego wywieziono zapakowawszy do bydlęcego wagonu (jak setki tysięcy Polaków z Kresów). Niemców przegonił z naszych „ziem odzyskanych” totalitaryzm sowiecki, ale detonatorem był tu totalitaryzm niemiecki, inicjator wojny. Polacy byli jedynie pionkiem tego tasowania map przez tytanów piekła. I zgodnie z losem pionków być może zapłacą kiedyś cenę najwyższą, którą będzie utrata terytorium dzisiaj jeszcze polskiego. Faustowski bohater mojej powieści „Dobry” (1990) tłumaczył swemu Mefistofelesowi, Heldbaumowi, że w postkomunistycznej Europie Niemcy prędzej czy później wyciągną łapy po „wschodnie landy”, by je rewindykować: „Marzą o tym! Nie zrezygnują. Mowa, iż to cywilizowany kraj zachodni, to mowa trawa, o tyłek ją potłuc. Sojusznicze więzy, humanizm, kultura, cywilizacja i te pe, to retoryka kłamców i debilów. Szwaby nigdy nie zrezygnują!”.

Według uniofobów realna groźba wygląda tak: widząc niemożność rewindykowania za pomocą militaryzmu, „Szwaby” działają za pomocą paneuropeizmu, czyli likwidowania granic i suwerenności narodowej w ramach kołchozu UE. Pożywkę dla takich spekulacji (być może słusznych) dają przesłanki wielce intrygujące (jak fakt, że Niemcy są głównym płatnikiem netto, ergo głównym sponsorem Unii Europejskiej, a czy Niemiec to idiota bezsensownie vel bezinteresownie dokładający do interesu?), tudzież przesłanki bulwersujące (jak dwie bardzo nieostrożne wypowiedzi kanclerza Schrödera na zjazdach ziomkostw i wypędzonych: „...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: