Pani Matko

Poprzednie miesięczniki

Janusz Palikot, gej z SLD, a jednocześnie właściciel plastikowego penisa oraz praw autorskich do książki Donalda Tuska, udzielił pięć lat temu wywiadu „Gazecie Wyborczej”, w którym opowiedział, jak działa jego firma: „– Pewnie pracownicy się pana boją? – Tak. Ja lubię ten stan. Nie lubię tego amerykańskiego braterstwa. W pracy nie przechodzę na „ty” nawet z ludźmi, których znam dziesięć lat. Nigdy. Co więcej, pracuje u mnie moja matka, jest główną księgową – ale zawsze w firmie mówię jej „pani”„. Hmm, a może by tak po staropolsku „Pani Matko”? Media zgodnie twierdzą, że dobry stan gospodarki nie jest zasługą PiS. Pewnie i sporo w tym prawdy, bo gospodarka rządzi się własnymi prawami. Ale jest czynnik, który jednak od polityków zależy. Przypomina mi się, co szczerze wyznał mojemu znajomemu jeden z polskich przedsiębiorców wspierających polską pomoc dla Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie: popieram pomarańczowych, bo za Kuczmy łapówy to 60 proc. środków, jakie muszę zainwestować w interes. Liczę, że za Juszczenki spadnie to poniżej 40. Co jakiś czas w „GW” wraca śpiewka, że PiS nie ma mandatu społecznego do rozbijania układów, bo reprezentuje tylko mniejszościowy elektorat, który na niego głosował. Jest dokładnie odwrotnie: rozbijanie układów to tak naprawdę jedyne, do czego bezspornie dali mandat władzy w 2005 r. wyborcy. „Panowie, policzmy głosy” – apeluje Donald Tusk w filmie „Nocna zmiana”. No to liczymy. Prócz elektoratu PiS także zdecydowana większość wyborców PO, LPR i
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze