Pałac Krytyki i Nagonki

Poprzednie miesięczniki

Jeden i drugi obiekt miały kolebki propagandowe – były prestiżowymi demonstracjami o charakterze ideologiczno–politycznym. W latach osiemdziesiątych XIX stulecia burżuazja francuska, ciągle jeszcze przeżywająca upokorzenie klęski sedańskiej, gorączkowo szukała symboli odrodzenia i możliwości zaprezentowania światu nowej francuskiej glorii. Okazję stwarzał tu projekt Wystawy Światowej w Paryżu, a symbolem nowej siły została Wieża Eiffla (1889). Wzbudziła furię licznych artystów tudzież intelektualistów Francji. Te gwiazdy sztuki i literatury nie protestowały wcześniej przeciwko konstrukcjom żelaznym i stalowym; gdy legendarny urbanista–„burzyciel” Haussmann ryczał do Baltarda projektującego nowoczesne Hale: „Du fer, du fer, rien que du fer!” („Żelaza, żelaza, samego żelaza!”) – nikt nie miał mu tego za złe. Hale? Proszę bardzo, nie deprecjonują pejzażu miasta (podobnie krytycy PKiN–u nie czepiali się zbytnio socarchitektury MDM–u – osiedle mieszkaniowe, proszę bardzo). Ale kiedy zobaczono szkic stalowego Guliwera, który ma się rozkraczyć nad Paryżem jak nad rzeszą liliputów – salonowe elity francuskie ogarnęła wściekłość. W prasie uruchomiono gniewną nagonkę pod hasłem „Precz z tym szkieletem blaszanym!”, a grupa autorytetów (tzw. „pięćdziesięciu wielkich”, m.in. Gounod, Dumas–syn, Maupassant) wysmażyła petycję do władz głoszącą, iż dziwadło pana Eiffla „spaskudzi i zhańbi miasto Paryż!”. To ujadanie trwało jeszcze długo po realizacji dzieła. Gdy Verlaine krzyczał: „Ohydna!”
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze