Nieznośna lekkość fałszu

Szczęściem w nieszczęściu Zyty Gilowskiej było, że jej „teczka pracy TW” została zniszczona przez SB w roku 1990, natomiast nieszczęściem w szczęściu fakt, że liczne dokumentalne „echa” tej współpracy (kopie meldunków itp.) znaleziono w innych zestawach esbeckich papierów. Sama Gilowska twierdzi (jak prawie każdy zdemaskowany TW), że obciążające ją „kwity” to fałszywki wyprodukowane przez SB (konkretnie przez esbeka, który pono fikcyjnie Gilowską zarejestrował jako TW „Beatę” i sam preparował jej rzekome meldunki). Tymczasem właściwie wszyscy pracownicy IPN–u oraz Biura Rzecznika, ludzie, którzy zęby zjedli na badaniu „zasobów MSW” czyli spuścizny esbeckiej, gotowi są dać głowę, że SB nigdy...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: