Październik 2006

Poprzednie miesięczniki

Kandydatów na listy OKP zatwierdzał w istocie Jacek Kuroń (co Lech Wałęsa akceptował). Kandydaci katoliccy byli też niezwykle konstruktywni i umiarkowani wobec komunistów. Toteż z łatwością porozumieli się z tzw. lewicą laicką. W wyborze kandydatów Kuroń pomylił się zaledwie w paru przypadkach. A może chodziło o niegroźne ubarwienie Sejmu? Gdy niedawno ujawniono parę dokumentów ukazujących prezentowane przez Kuronia tezy, uwaga wszystkich skupiła się na tym, komu je prezentował, zamiast na tym, co przedstawiał. I nie chodzi mi tu o tych koncepcji wielką lewicowość. Wśród dokumentów znajduje się jeden, będący czymś w rodzaju esbeckiej analizy. Można by go potraktować jako mało wiarygodny, gdyby zawartych w nim uwag nie potwierdziło życie. Zapowiedzi Kuronia o zmarginalizowaniu solidarnościowych „radykałów i niepodległościowców” też zostały zrealizowane. Trudno posądzić bezpieczniaka o nadmiar wyobraźni, gdy odnotowuje, że Kuroń „z ironią” mówi o partiach politycznych. Bo był on liderem środowiska zawzięcie zwalczającego polityzację opozycji, czyli różnorodność opinii, pluralizm. Postawiło to powstające potem partie w znacznie gorszej sytuacji niż PZPR i jej kolejne wcielenia. Wielu pamięta Kuronia jako ministra o ciepłym głosie, chcącego pomóc najbardziej potrzebującym. Owa wrażliwość społeczna bardzo się Kuroniowi chwali. Ale – pomijając dzisiaj porozumienie się z komunistami – zwalczanie pluralizmu ideowego ze szczególnym uwzględnieniem postaw antykomunistycznych, a czasem
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze