MEDIA LOKALNE W LIKWIDACJI

Regiony to też Polska

Przejęcie przez niemiecki koncern Polskapresse ukazującego się w Krakowie „Dziennika Polskiego” i zwolnienie redaktora naczelnego gazety Piotra Legutki stanowi swoiste zakończenie procesu likwidacji niezależnych gazet regionalnych i lokalnych. Tymczasem władza samorządowa ma coraz większy wpływ na codzienne życie mieszkańców. Afery w urzędach powiatów, miast czy gmin są często bardziej bulwersujące niż przestępstwa popełniane na szczeblu rządowym. Media ogólnopolskie rzadko interesują się tym, co dzieje się w Łomży, Kielcach czy nawet znacznie większym Poznaniu. Miejscowe gazety czy rozgłośnie radiowe albo padają, albo stają się tubą rządzącego układu. Pozbawiona kontroli władza może niemal wszystko. Tak wygląda rzeczywistość w Polsce w XXI wieku.

Wchłonąć konkurentów

„Dziennik Polski” to konserwatywna gazeta ukazująca się w Małopolsce i na Podkarpaciu. Dla mieszkańców Krakowa stała się wręcz symbolem miasta. Kilka miesięcy temu przejął ją niemiecki koncern Polskapresse. Gazeta po zwolnieniu redaktora naczelnego podzieli zapewne los innych podobnych pism regionalnych – „Gazety Poznańskiej” w Poznaniu, „Głosu Wybrzeża” w Gdańsku czy „Słowa Gazety Codziennej” w Kielcach. „Słowo” po przejęciu przez koncern Orkla (obecnie Media Regionalne) zostało połączone z „Echem Dnia”, „Gazeta Poznańska” została wchłonięta przez należący do Polskapresse „Głos Wielkopolski”, a „Głos Wybrzeża” przez inną gazetę z tej grupy, czyli „Dziennik Bałtycki”. Konserwatywni czytelnicy z Krakowa obawiają się, że również ich gazeta przestanie istnieć. To bardzo prawdopodobne – Polskapresse jest też właścicielem „Gazety Krakowskiej”. Połączenie obu tytułów wydaje się tylko kwestią czasu. Problem jest poważny – przejęte przez obce koncerny pisma cechuje zdecydowanie ugodowa postawa wobec samorządów. Materiały śledcze czy publicystyczne teksty krytyczne wobec władzy są w nich rzadkością. Obcy dysponenci...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: