Łże-rzeczywistość

Wirtual karmi się bytami czysto wirtualnymi. Tytuły w portalach internetowych kreują rzeczywistość pozorną: „W sieci zawrzało”, „Oburzenie w Internecie”. Mało kto sprawdzi, że owe bombastyczne tytuły są efektem dosłownie paru (sic!) wpisów.

Szwedzka czołowa gazeta „Svenska Dagbladet” już od lat ukazuje się wyłącznie w wersji internetowej. Polski tygodnik „Wprost” poszedł w jej ślady. Słowo drukowane jest w odwrocie (choć całkiem nigdy nie zniknie...), Internet triumfuje. Skoro tak, to jest coraz poważniejszą bronią – także w polityce. Amerykański Facebook blokując konto byłego prezydenta Donalda Trumpa wiedział, co robi. Niedawno zaczęto również blokować... konta zwolenników PDT, którzy udostępniali twitty eksprezydenta. W tej internetowej wojnie ważne jest każde „ćwierknięcie”(od angielskiego „twitt” – „ćwierkać”) i każdy „lajk”. Im więcej jest retwittów i polubień – tym większe znaczenie ma mieć dany polityk, celebryta, sportowiec, influencer (Internet wprowadził do języka polskiego i innych języków nowe słowa). Im więcej tych kliknięć – tym ważniejszy jest właściciel TT czy podmiot (partia polityczna, związek sportowy, klub piłkarski etc.). Ale też w wymiarze czysto komercyjnym: korporacje i firmy z ich produktami itp.

Czy to świat wirtualny? Tak, oczywiście. Ale tym gorzej dla „realu”. Wirtual karmi się bytami czysto wirtualnymi. Tytuły w portalach internetowych kreują rzeczywistość pozorną: „W sieci zawrzało”, „Oburzenie w Internecie

     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze