Rosja i cztery paradoksy

„Czy Putin zagraża Europie”? Tak, zagraża mimo że Rosja słabnie. Tak, zagraża, mimo że władza samego Putina w Rosji słabnie. Tak, zagraża, mimo że rosyjskie społeczeństwo jest dziś najbardziej krytyczne wobec własnej władzy od dwóch dekad, przynajmniej od czasów Jelcyna.

Pierwszy rosyjski paradoks wynika z historii tego kraju. Od wieków było tak, że im bardziej Rosja „biała”, a później „czerwona” słabła gospodarczo, im miała większe problemy wewnętrzne, tym bardziej była agresywna w swojej polityce zagranicznej. To klasyczna próba ucieczki „do przodu” w kierunku polityki imperialnej, mocarstwowej. To samo dzieje się teraz. Federacja Rosyjska słabnie ekonomicznie, traci wpływy w swoich tradycyjnych strefach oddziaływania choćby w Azji Środkowej czy szerzej: w obszarze postsowieckim, ale napina polityczno-militarne bicepsy na Bliskim Wschodzie. Ten teatr jest dość skuteczny, bo licytując ponad to, co ma w politycznych kartach, Moskwa wymusza, aby Zachód liczył się z nią bardziej niż powinien to czynić w oparciu o jej realną siłę.

Drugi paradoks polega na tym, że Rosja, która przez wieki dbała o to, aby Zachód dzielić, aby państwa Zachodu skłócać, aby rozbijać zachodnią wspólnotę cywilizacyjną przez faworyzowanie gospodarczo-polityczne niektórych krajów – w ostatnich latach jednocześnie robi wszystko, aby… Zachód zjednoczyć. Inwestuje w relacje dwustronne na przykład z Niemcami, Francją, Włochami czy Holandią – jednocześnie swoimi działaniami

     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze