Jak social media niszczą demokrację

Przeniesienie znacznej części naszych międzyludzkich aktywności do internetu nie tylko stwarza znakomite szanse zarobku dla cyfrowych potęg, które dziś funkcjonują już na prawach globalnego oligopolu. Pozwala też kreować i wdrażać nowe modele szerzej rozumianej polityczności. Dziś algorytmy znają nas tak dobrze, że coraz efektywniej przewidują i warunkują zachowania miliardów użytkowników sieci. Nasze reakcje na dowolne treści, relacje społeczne i wszelkie interakcje, które są w stanie przechwycić cyfrowi pośrednicy, są zasobem do wykorzystania w gospodarce i polityce.

Coraz lepiej uświadamiamy sobie, że niewiele zostało z wolnościowej i egalitarnej obietnicy internetu jako źródła rzetelnej informacji i opinii omijającej medialny mainstream. Głęboko niepokojące zjawiska, jak fake newsy / deepfake, możemy nazwać cyfrowymi chorobami cywilizacyjnymi, zaciemniającymi znacznie bardziej niż staroświecka propaganda i cenzura rozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Tamte bazowały na odgórnie narzuconej opresji autorytarnych i totalitarnych państw – te nowe wplatają się w informacje, mniemania i odczucia, które aplikujemy sobie codziennie, czerpiąc przyjemność ze scrollowania monitora smartfonu – tak właśnie kształtuje się zbiorowe emocje i opinie choćby z pomocą TikToka.  

Blokada konta Donalda Trumpa na Twitterze i znaczna dowolność polityki zarządzania treściami na Facebooku mówią nam coraz więcej o możliwościach i ambicjach najpotężniejszych

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze