Coś więcej niż sport, czyli cud w Hamburgu, złoto w Monachium (z dedykacją)...

To był międzypaństwowy mecz bokserski NRF–Polska. Miejsce: Hamburg. Czasy, kiedy istniał „eneref” – czyli Niemiecka Republika Federalna – na RFN dopiero przyjdzie pora. Polska była wtedy potęgą bokserską, ale „kapitalistyczne Niemcy” też nie wystawiały ułomków. Wówczas jeszcze w meczach międzypaństwowych było 10, a nie 11 kategorii wagowych. Niemcy prowadzili 10:8 (za zwycięstwo w pojedynku – 2 punkty, za remis – 1 punkt). Do ostatniej walki w kategorii ciężkiej wyszedł utytułowany reprezentant gospodarzy, Niemiec Peter Hussing. W swojej karierze był mistrzem Europy, a także dwukrotnym jej wicemistrzem i raz brązowym medalistą, ale przede wszystkim medalistą Igrzysk Olimpijskich. Charakterystyczne, że największe sukcesy Hussing odnosił, gdy imprezy mistrzowskie typu igrzyska, mistrzostwa globu czy kontynentu odbywały się w Niemczech: w Monachium czy Kolonii. Naprzeciwko niego stanął zawodnik z orzełkiem na piersiach: Władysław Jędrzejewski. Dwa razy startował na Igrzyskach, przegrywając w pierwszej walce z późniejszymi medalistami, a w swym dorobku miał jeden jedyny medal – brązowy – mistrzostw Europy. Miał już swoje lata, był starszy od Niemca aż o 13 lat, niższy od niego aż o 7 centymetrów, miał mniejszy zasięg ramion.

Niemic był stuprocentowym faworytem. Jeśliby wygrał, NRF pokonałaby Polskę 4 punktami. Niespodziewane raczej zwycięstwo Polaka mogło nam uratować remis.

Walka toczyła się według scenariusza przewidywanego przez ekspertów

     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze