Wieczny putinizm i śmiertelny Putin

fot.mariusz_trolinski / wikipedia_adobe_stock
fot.mariusz_trolinski / wikipedia_adobe_stock

Od 4 lipca, gdy weszła w życie znowelizowana Konstytucja, Putin ma teraz niemal taką samą władzę nad Rosją jak Xi Jinping nad ChRL. Ten były podpułkownik KGB będzie mógł być prezydentem do 2036 roku. Miałby wówczas... 84 lata.  Białoruski kryzys pojawił się wkrótce po narastającej fali protestów w Chabarowsku na Dalekim Wschodzie Rosji. Od 11 lipca mieszkańcy tego największego przemysłowego miasta w Dalekowschodnim Okręgu Federalnym rozpoczęli bunt przeciw Moskwie. Sam DOF liczy niemal 7 mln kilometrów kwadratowych, a więc stanowi 41 proc. obszaru imperium Putina. Co bardziej niepokojące dla Kremla, jak wynika z badań Centrum Lewady, niemal połowa Rosjan popierała postulaty buntowników. Wybuch protestów na Białorusi, po ogłoszeniu niewiarygodnych wyników wyborów prezydenckich 9 sierpnia, mógł stanowić dodatkowy detonator dla Dalekiego Wschodu. Z początku Kreml nie wydał żadnych dyspozycji dla kontrolowanych przez władzę mediów. Dlatego przekaz był wyraźnie zróżnicowany. Putin czekał. 5 września w Moskwie szef białoruskiego resortu obrony, gen Wiktor Chrenin, na spotkaniu ministrów obrony krajów WNP, Szanghajskiej Organizacji Współpracy i Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, przedstawił ocenę sytuacji na Białorusi. Wynikało z niej, iż struktury siłowe miały udaremnić próbę przewrotu dokonywaną przez siły wewnętrzne wspierane przez USA, Litwę, Czechy i Ukrainę. Konflikt wszedł w fazę hybrydową. Pierwszym jasnym sygnałem zmian postawy Kremla

     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze