Chiński Joe

W ostatnich tygodniach Joe Biden, kandydat Demokratów na prezydenta USA, przyjął ostrzejsze stanowisko wobec Chin. Jednak patrząc na relacje Bidena i jego rodziny z ChRL, nietrudno przyznać Donaldowi Trumpowi rację, gdy mówi, że jego rywal w wyborach prezydenckich jest zakładnikiem Pekinu i że jeśli zostanie wybrany, powróci do miękkiej polityki wobec KPCh z czasów Obamy.  Podczas prawyborów prezydenckich Partii Demokratycznej Joe Biden nazwał prezydenta Chin Xi Jinpinga „bandytą”, ponieważ umieścił on „milion Ujgurów” w obozach koncentracyjnych. Biden obiecał także „zakazać firmom amerykańskim współudziału w represjach, wspierania policyjnego państwa Komunistycznej Partii Chin” oraz „nałożyć szybkie sankcje gospodarcze” na ChRL po tym, jak Pekin narzucił nowe prawo bezpieczeństwa narodowego Hongkongowi. Kandydat Demokratów był także jednym z pierwszych polityków amerykańskich, którzy pogratulowali prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen z okazji jej ponownego wyboru i inauguracji w tym roku.Dlaczego Biden zmienił zdanie To duża zmiana w nastawieniu Joe Bidena do komunistycznych Chin, bo jeszcze niedawno negował on jakiekolwiek zagrożenie ze strony ChRL. Na jednym z wieców wyborczych w połowie 2019 roku mówił: „Chiny nas pokonają? Na Boga, ludzie... Oni nawet nie mogą wykombinować, jak sobie poradzić z tym, że mają ten wielki podział między Morzem Chińskim a górami na wschodzie, tzn. na zachodzie. Nie mogą wykombinować, jak sobie poradzić z korupcją
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze