Ronald Reagan – szermierz wolności

Teksty Jacka Kwiecińskiego o Ronaldzie Reaganie – nie chce się wierzyć, że od śmierci Jacka minęło już osiem lat – należały do najważniejszych w historii Stefy Wolnego Słowa. Warto, by nowi, może młodsi Czytelnicy znali tę pisaną z niezwykłą pasją publicystykę. Znajdą w niej odpowiedź na pytanie, dlaczego jesteśmy zwolennikami sojuszu z Ameryką. Stanie się dla nich odtrutką na bredzenie o geopolityce przez autorów różnych internetowych pogadanek od prawa do lewa i od pożytecznych idiotów po płatne moskiewskie szumowiny. Czytając poniższy tekst z 2011 roku, zdałem sobie sprawę, jak wiele nowych kontekstów dołożyło do niego ostatnie 9 lat. Wielka publicystyka się nie starzeje…Ronald Reagan – szermierz wolności „Jesteśmy w stanie wojny, a przegrywamy ją dlatego, bo nie chcemy zdać sobie sprawy, że ją toczymy” – Ronald Reagan, 1962, 1964, 1967 „Ronald Reagan był pierwszym prezydentem, który przeszedł do ofensywy [przeciw ZSRR]. Jego prezydentura przesądziła o wszystkim. To, co osiągnął Reagan, było najwspanialszym sukcesem polityczno-dyplomatycznym w nowożytnych dziejach” – Henry Kissinger, 1992, 2002. Jak R. Reagan doszedł do pozycji, na której mógł zacząć realizować idee sformułowane w poprzednich dekadach? Zanim na to odpowiem, muszę raz jeszcze wskazać na całkowitą rewolucyjność jego koncepcji: „my wygrywamy, oni przegrywają” (ZSRR, komunizm), bo ta rewelacyjność wciąż wydaje się być niedoceniana. „Wygrać” było całkowitą herezją wobec
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze