Dziś nie będzie rewolucji

Wszystko już było – zdaje się mówić Bob Dylan na swoim najnowszym, długo wyczekiwanym albumie. Nie daje gotowych recept, za to obficie grzebie w przeszłości.  Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że „Rough and Rowdy Ways” to jedna z najbardziej oczekiwanych, a zarazem niespodziewanych płyt ostatnich miesięcy. Minęło osiem lat od w pełni autorskiego albumu Boba Dylana oraz sześć od przyznania mu Literackiej Nagrody Nobla, po której laureat nagle wycofał się z życia publicznego. Wydany po drodze zestaw amerykańskich klasyków bardziej irytował niż zachwycał, a fani Dylana pocieszenie mogli jedynie odnaleźć w kolejnych seriach podrzucanych bootlegów – nieznanych zapisów koncertów czy niewydanych wcześniej fragmentów sesji. Być może to właśnie wygłodniały entuzjazm krytyków i słuchaczy sprawił, że singlowy, uwaga – siedemnastominutowy – utwór „Murder Most Foul”, który pojawił się w ostatnich dniach marca, niemal od razu trafił na pierwsze miejsce listy przebojów magazynu „Billboard”. Utwór zaś, trzeba zaznaczyć, jest wyjątkowo mało „przebojowy” – nawet jak na standardy Dylana. W „Murder Most Foul” autor cofa się do 1963 roku i tragicznej śmierci prezydenta Kennedy’ego. Choć Dylan już wielokrotnie udowadniał, że potrafi zmieścić ważne treści w kilku słowach, to poznaliśmy go równie dobrze jako autora bardzo długich historii. Trudno więc nie porównać tej rekordowo długiej pieśni do wydanej przed laty „Hurricane” – historii amerykańskiego boksera Rubina Cartera,
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze