Upupianie hip-hopu. Jak świat III RP pożera muzykę buntu

YouTube
YouTube

Polski rap przeszedł długą drogę. Od muzyki wykluczonych do poważnego przemysłu, z którym nie tylko trzeba się liczyć, ale można dziś także próbować wykorzystać do… oswajania słuchaczy z treściami, które ci instynktownie odrzucają. I choć twórcy na pewno oburzą się o takie porównanie, to skojarzenie z disco polo przychodzi na myśl niemal odruchowo.  Dlaczego właściwie poświęcamy niniejszy numer „Nowego Państwa” czemuś tak abstrakcyjnemu dla części naszych Czytelników jak hip-hop? Ano dlatego, że to szalenie istotny nośnik dzisiejszej (pop)kultury i treści, które obok przekazów informacyjnych z mediów trafiają do najmłodszego (i nie tylko) pokolenia. A jak pokazała ostatnia akcja internetowa #Hot16Challenge2, rap może także wpływać na coś więcej niż wyniki sprzedaży i liczbę odsłon teledysków.Z bloków na salony Nie ma złudzeń. W chwili, gdy piszę ten tekst (koniec maja 2020), na oficjalnej liście sprzedaży OLIS z dwudziestu najlepiej sprzedających się płyt aż siedem to wykonawcy mniej lub bardziej związani z hip-hopem. Jeśli dodamy do tego, że oprócz nich znajdują się tam takie „stare wygi” jak Krzysztof Cugowski, Artur Rojek i Edyta Bartosiewicz oraz kilka uniwersalnych kompilacji przebojów ostatniego sezonu, sprawa robi się jasna. Hip-hop rządzi w zasadzie niepodzielnie. Zresztą nie tylko w Polsce. W 2017 roku magazyn „The Rolling Stone” podał, że muzyka rap po raz pierwszy całkowicie zdominowała rynek, stając się najpopularniejszym

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze