BĘDZIE BARDZO TRUDNO

Podmiotowość to przede wszystkim godne zachowanie wobec potężnych sąsiadów. Samodzielność (na ile to jest możliwe wobec naszych zobowiązań). Zachowanie godne dużego kraju europejskiego – także w stosunkach z innymi państwami czy organizacjami. Podmiotowości tej w szczególny sposób zaprzeczyło postępowanie wobec tragedii smoleńskiej.

Wszystkie racjonalne przesłanki, powtarzam, wskazują, że odsunięcie od panowania obecnej koalicji jest polskim imperatywem. Nie z uwagi na jakąś szczególną wspaniałość głównej siły opozycyjnej, ale wręcz beznadziejność dziś władających. Bezbarwność i nijakość większości partii obserwujemy w skali globalnej. W obecnej Polsce chodzi wszakże, jak wiemy, o  bardzo wiele daleko poza ową nijakość wykraczające. O postawę i działanie (bądź niedziałanie) wielce szkodliwe dla Polski i dla Polaków, dla ich, dla naszej przyszłości.

Rozmyślnie zacząłem od tego, co wszyscy wiemy, widzimy, odczuwamy. Bo nadzieje mogą jednak okazać się płonne. Dlatego, aby w razie czego, nie poddać się beznadziei i ogólnemu zwątpieniu, kreślę te uwagi przedwyborcze, zapewne inne niż oczekiwane. Chciałbym, aby zostały właściwie odebrane.

Moim zdaniem to właśnie podkreślanie rozmiaru trudności, świadomość tego stanu rzeczy, a nie bezustanne, przedwczesne rozbudzanie nadmiernych nadziei jest wskazane. Wybory zdecydują nie tylko o najbliższej przyszłości Polski. Ale także zwłaszcza ich pokłosie będzie miało wpływ na czas odleglejszy, być może całkiem długi. Nie należy o tym zapominać. Nie wolno, nie można niezależnie od ich wyniku stracić wiary w Polaków, w przyszłe losy naszego kraju. Zniechęcić się, gdyby ich rezultat był mniej lub bardziej niezadowalający.

Powiem więc z brutalną, ale realistyczną szczerością: gdy to piszę, faworytem wyborów pozostaje, niestety, tak bezwzględnie władająca Platforma Tuska. Fakt, iż już nie księżycowe, ale w miarę możliwe stało się to, iż PiS może z nieznaczną przewagą zająć pierwsze miejsce...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: