Symfonia na trudne czasy

Motyw losu V Symfonii Beethovena po raz kolejny puka do naszych drzwi, i to w czasie zupełnie niezwykłym. Mimo sprzyjających, pandemicznych okoliczności, tym razem nie wywołuje jednak grozy, choć – jak każde z nagrań ekscentrycznego dyrygenta Teodora Currentzisa i jego permskiej orkiestry – nikogo nie pozostawi też obojętnym. U części wzbudza zachwyt, u innych irytację – rzadko który z dyrygentów wywołuje aż tak silne, a zarazem skrajne emocje. Teodor Currentzis wychodzi przed orkiestrą w czarnym podkoszulku, obcisłych dżinsach i glanach. Trudno odmówić mu charyzmy, w trakcie utworów unosi się i tańczy, a orkiestra wychwytuje najdrobniejszy gest i spojrzenie. Jest geniuszem, a jednocześnie czarodziejem. Choć urodził się w Grecji, na ojczyznę wybrał Rosję. W Petersburgu ukończył konserwatorium, a nasycony romantyczną wizją dźwięków nie wyobrażał sobie, by karierę muzyczną mógł kontynuować gdziekolwiek indziej. W oddalonej o tysiące kilometrów od najważniejszych sal koncertowych Permie, z godną podziwu konsekwencją budował własną orkiestrę. MusicAeterna jest dzisiaj jedną z najważniejszych orkiestr świata. Od kilku lat wspólnie podbijają światowe sceny, prezentując dzieła klasyków, w niezwykłych, odważnych, a czasem wręcz wywrotowych wykonaniach. Taki był właśnie uduchowiony, zapierający dech w piersiach odczyt VI Symfonii Czajkowskiego, fenomenalne „Requiem” Mozarta i zadziwiająco swobodne spojrzenie na partyturę VI Symfonii Mahlera. Z tym większą

     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze