Rosja: kompleks Polski i Polaków

Rosja jest krajem niemal cztery razy ludniejszym niż Polska, ale mam wrażenie, że nasi wschodni sąsiedzi – już na szczęście niejedyni – patrzą na nas może i z niechęcią, ale pomieszaną z duża dozą zazdrości i… kompleksów.

Przecież to nie przypadek, że święto narodowe nowej rosyjskiej państwowości, czyli Federacji Rosyjskiej, przypada na 4 listopada, czyli upamiętnia datę oswobodzenie Kremla z „jarzma polskich panów”. Polacy rezydowali na Kremlu od 1610 do 1612 roku. Niestety, byli tacy, którym to przeszkadzało, i ten błogi okres w historii Polski się zakończył... 
No i właśnie, nie zwycięstwo nad Niemcami Hitlera w 1945 czy Francją Napoleona w 1812 roku jest datą narodowego święta Rosjan – tylko coś, co zdarzyło się aż 408 lat temu i było nie wiktorią na placu boju, lecz po prostu odzyskaniem po latach z rąk Polaków siedziby carów.
Użyłem tutaj popularnego w Rosji określenia „polskie pany”, używanego zwłaszcza w propagandzie komunistycznej, lecz wdrukowanego także w świadomość przeciętnych Rosjan. Przecież w samym tym pojęciu „polski pan” widać rosyjski kompleks wobec Polaków! 
W rosyjskiej pamięci historycznej jest też obecny fakt, że Rosjanie – poddani kolejnych carów, w tym także bojarowie – uciekali do Polski z jej wolnością, religijnymi swobodami, tolerancją i zaprzeczeniem tego wszystkiego, co najbardziej u świadomych Rosjan budziło grozę w ich ojczyźnie. Car w Rosji mógł bez problemu pozbawić bojara głowy, kiedy tylko chciał, ale polski król, nawet jakby o tym marzył, to był w gorsecie prawa, które każdemu szlachcicowi gwarantowało praktyczną nietykalność – chyba że popełnił ciężkie przestępstwo. 
Polska dla Rosjan, a zwłaszcza dla rosyjskich elit, była atrakcyjna. O ile na polskim dworze królewskim mówiło się językiem powszechnie praktykowanym w Europie, czyli najpierw łaciną, potem francuskim, to na dworze carów w Moskwie aż do końca XVII wieku to język polski był językiem arystokracji, językiem...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: