Pasożyty azjatyckiego tygrysa

Jakiś czas temu na ekrany polskich kin wszedł nowy film koreańskiego reżysera Joon-ho Bonga „Parasite”. To, zgodnie z obietnicą zawartą w hasłach reklamowych, obraz szalony. Co nietypowe dla azjatyckich produkcji, a zarazem pocieszające – został doceniony w skali międzynarodowej, otrzymując Złotą Palmę w Cannes i mając sporą szansę na Oskara dla filmu nieanglojęzycznego. Już po seansach przedpremierowych i wrześniowym weekendzie otwarcia „Parasite” z wynikiem ponad 40 tys. widzów stał się najczęściej oglądanym przez polskich widzów filmem azjatyckim od czasu „Wejścia smoka”. W pierwszej dziesiątce polskiego box office utrzymał się jeszcze przez trzy tygodnie i nim z niej wypadł, doliczono się już trzykrotnie większej widowni. Został też wybrany na film otwarcia kolejnej edycji Warsaw Korean Film Festival, która odbyła się pod koniec października. Obrazu zasłużonego, lecz chyba niespodziewanego sukcesu dopełniają recenzje w wielu tytułach prasowych i na portalach oraz wysoka (powyżej 8 na 10) średnia ocen na portalu Filmweb.Przed „Parasite” Joon-ho Bong to reżyser znany polskim widzom, choć nie przez wszystkich kojarzony. Parę lat temu, nim jeszcze rozpoczął międzynarodową karierę, mogliśmy zobaczyć u nas kilka jego filmów. Choćby ciężki i mroczny dramat „Zagadka zbrodni”. To kryminał oparty na prawdziwej historii nierozwiązanej przez lata serii morderstw kobiet. Co ciekawe, sprawcę mordów znaleziono w połowie września tego roku. Niestety,
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze