Z ZUS-em trzeba ostrożnie

Pomysłów na zmiany w ZUS dotyczących przedsiębiorców jest mnóstwo. Jedni w ogólne zlikwidowaliby tę instytucję. Twierdzą bowiem, że to bankrut jadący na oparach i tylko patrzeć, jak w eter pójdzie informacja, że nie ma środków na wypłaty świadczeń. Furorę robią „ekonomiści” drwiący do rozpuku, że ten system nie ma sensu, jest tylko piramidą taką samą jak ta, którą wymyślił włoski cwaniak Ponzi.

Są też stanowiska bardziej umiarkowane, zakładające, że dla przedsiębiorców ubezpieczenia na ZUS powinny być dobrowolne. Chcesz? Płać. Nie chcesz? Nie płać. Jeśli wybierasz tę drugą opcję, pamiętaj jednak o tym, że na emeryturę oszczędzić musisz we własnym zakresie. Taka alternatywa opiera się na założeniu, że ludzie postępując racjonalnie, nie będą masowo rezygnować z państwowego ubezpieczyciela. A nawet jeśli z niego zrezygnują, to zabezpieczą się, korzystając z bogatej oferty, jaką zapewnia rynek finansowy. W końcu przedsiębiorcy powinni być przewidujący i patrzeć kilka kroków naprzód. W tym również na kwestię „jesieni życia”. Na to rozwiązanie nie ma jednak w chwili obecnej większych szans. Lansujący je Adam Abramowicz – rzecznik małych i średnich przedsiębiorców – nie uzyskał bowiem od rządu konkretnych deklaracji wsparcia swojego pomysłu. Wydaje się zatem, że Zjednoczona Prawica akurat na jego realizację w swoim programie specjalnie nie stawia. 

Inna propozycja to zmiana metodologii obniżania składki na ZUS. Obecnie fundament algorytmu to przewidywana przeciętna wysokość wynagrodzeń w gospodarce narodowej. To zaś oznacza, że wysokość składki zależy od poziomu tej zmiennej w przyszłości. To z kolei może być źródłem poważnej niepewności, a nawet skutkować znacznym wzrostem obciążeń. W przyszłym roku mają one wzrosnąć o 127 zł, bo rząd na ten rok nie doszacował wzrostu płac, stąd przeskok między 2019 a 2020 rokiem będzie większy, co przełoży się na wyższe o niemal 10 proc. składki. Dlatego pojawiają się pomysły, aby składki nie...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: