Chiński komunizm nie przetrwa

Od 1997 roku Hongkong jest specjalnym regionem administracyjnym Chińskiej Republiki Ludowej. Jego mieszkańcy coraz częściej okazują na ulicach niezadowolenie z rządów komunistów, które przyniosły korupcję na najwyższych szczeblach władzy, powiększające się koszty utrzymania, rosnącą, a niechcianą emigrację i ograniczenia swobód obywatelskich. Równocześnie coraz więcej obywateli Hongkongu sprzeciwiających się rosnącej kontroli komunistycznych Chin trafia do więzień. O sytuacji w byłej kolonii brytyjskiej z urodzonym w USA pastorem BOBEM KRAFTEM, który od 1992 roku mieszka w Hongkongu, rozmawia Hanna Shen.Czy może Pastor przedstawić się naszym czytelnikom i powiedzieć, jak zaczęły się związki z Hongkongiem? Moja pierwsza podróż wspólnie z jedną z chrześcijańskich organizacji do Hongkongu, który był wtedy pod panowaniem brytyjskim, miała miejsce w 1986 roku. Trafiłem ponownie do Hongkongu i komunistycznych Chin w 1992 roku, kiedy współpracowałem z duszpasterswem sportu – byłem trenerem tenisa. Zostałem ordynowany na pastora w jednym z kościołów w USA i wysłany do prowadzenia działalności misjonarskiej w 1997 roku do wtedy już komunistycznego Hongkongu.Jakie zmiany zauważył Pastor po przejęciu Hongkongu przez Chiny? W ciągu jednego dnia, gdy komuniści przejęli kontrolę nad Hongkończykami, zostały zlikwidowane wizy dla misjonarzy, usunięto też krzyże z budynków rządowych, nad którymi kontrolę wtedy przejął reżim komunistyczny.
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze