Niemcy – moje serce w płomieniach

Pierwsze wrażenie to wagnerowski rozmach. Dziś wszystko jest bardziej skondensowane, lecz rozmach pozostał. Czego tu nie ma… Germania, czyli personifikacja Niemiec, grana przez czarnoskórą aktorkę Ruby Commey, usłane trupem średniowieczne pola bitwy, nawiązania do bitwy pod lasem teutoburskim stoczonej w 9 roku między germańskimi plemionami Arminiusza a legionami rzymskimi, terroryści Frakcji Czerwonej Armii w akcji, katastrofa sterowca Hindenburg, orgie kulinarne i sadomasochistyczne, NRD-owskie politbiuro i III Rzesza w szale palenia książek. Śmierć i narodziny, śmiech i płacz, zbrodnia i wstyd. Słowem: Deutschland. Niemcy pracują nad swą tożsamością narodową, ale się z tym spóźniają. Gdy już będą gotowi, tożsamość narodowa na świecie zaniknie, a więc i oni będą musieli porzucić swoją, nie wyciągnąwszy z niej, jak to uczynili Francuzi czy Brytyjczycy, żadnej korzyści – pisał Heinrich Heine. Kilkadziesiąt lat wcześniej Gotthold E. Lessing tłumaczył, że nie pociąga go patriotyzm, ponieważ mógłby on mu stanąć na drodze do bycia obywatelem świata, a Friedrich Schiller utrzymywał wręcz, że „wcześnie utracił swą ojczyznę, by ją wymienić na wielki świat”. Romantyk Heine i piewcy oświecenia, a współcześnie – zwolennicy europejskiego federalizmu założyli, że tożsamość niemiecka, z patriotyzmem, z poczuciem wielostopniowej niemieckości, ulegnie zatarciu. Ten pogląd, podsycony dodatkowo problemami z polityką imigracyjną ostatnich lat, wciąż jest obecny w niemieckim
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze