Niechciane dziecko Willkommenskultur

Społeczeństwa równoległe Berlina, Kolonii, Essen, zatopione w formalinie, odgrodzone szkłem słoika od kraju-żywiciela. Mała Anatolia, mały Damaszek, mały Bejrut. Niby wszystko takie małe, a jednak na tyle istotne, by frapować nie tylko speców od integracji czy tropiące sensację media, lecz także niemiecki wymiar sprawiedliwości. Klany przestępcze, mordy honorowe, raperzy flirtujący z gangsterami. Świat poza zasięgiem tubylczych władz, socjologów, psychologów, nieczuły na zachwyty religią multi kulti, zaimpregnowany na postulat „reformy islamu na wzór Lutra”. Społeczeństwo równoległe niczym sieć eksterytorialnych korytarzy przecinających Niemcy na dwa obozy. Co innego jednak nosić...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: