Targowica 1792 ‒ targowica 2018

Dzisiejsza targowica mówi niemal tym samym językiem, posługuje się prawie identycznymi frazesami i sloganami co ta sprzed 226 lat. Autorem „Aktu założenia konfederacji targowickiej” był... Rosjanin Wasilij Popow, szef kancelarii księcia Grigorija Potiomkina (tego od „wiosek potiomkinowskich” – ów kochanek carycy Katarzyny przed „gospodarskimi wizytami” imperatorowej objeżdżał trasę jej przejazdu, kontrolując stawianie tymczasowych makiet schludnych chłopskich zagród). Skądinąd przypomina to sytuację, która miała miejsce półtora wieku później, gdy komunistyczny Manifest lipcowy 22 lipca 1944 roku nie był wcale pisany w Lublinie czy Chełmie, tylko w Moskwie. Uważna lektura tekstu powołującego targowicę szokuje aktualnością. Już w pierwszym zdaniu wymienieni m.in. „urzędnicy, dygnitarze, rycerstwo koronne”, a więc elity, które w wyniku Konstytucji 3 maja i dzieła reform RP straciły wpływy w państwie polskim, szczerze stwierdzają: „Już dla nas nie masz Rzeczpospolitej”. Pada też oskarżenie pod adresem Sejmu, iż ten „przywłaszczywszy sobie władzę prawodawczą” (sic!), ni mniej, ni więcej „połamał prawa kardynalne, zniósł wszystkie wolności szlacheckie”... I któż, według targowiczan, uczynił to zło? Ówcześni janusze, pogardzani przez „prawdziwe elity”, czyli: „mieszczanie, ułani, żołnierze”. Sejm, który historia określiła jako „wielki”, zdaniem targowicy popełnił grzech najcięższy, bo „w wojnę szkodliwą przeciwko Rosji, sąsiadki naszej najlepszej, najdawniejszej z 
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze