BRECHT – PROPAGANDZISTA NR 1

„Im bardziej byli niewinni, tym bardziej zasłużyli na rozstrzelanie. Partia jest najważniejsza” – Brecht o ofiarach moskiewskich procesów pokazowych, lata 30. „Motłoch faszystowskich podżegaczy wojennych. Głęboko wdzięczny, dziękuję sowieckim wojskom i czołgom za »szybką i sprawną« interwencję przeciw nim” – Brecht o krwawym stłumieniu wschodnioberlińskich rozruchów, 1953 r. Jego credo od początków kariery do jej końca: całkowite podporządkowanie się poleceniom partii komunistycznej, która ma zawsze rację, zasada, że cel uświęca wszystkie środki. Jego uwielbienie Stalina, KPZR, ZSRR, Kominternu nigdy, nawet po śmierci wodza, nie zmniejszyło się ani o jotę. Pozostał betonowym komunistą. Kreaturą najohydniejszą w całym lewicowym (lub gorzej) świecie artystycznym. W swych wspomnieniach słynny Arthur Koestler, jeden z najwcześniejszych i najważniejszych odstępców od komunizmu, od podszewki znający kulisy Kominternu, pisząc o Brechcie, przedstawił szczegółowo jego dydaktyczno-wychowawczą sztukę „Środek zaradczy” napisaną jeszcze w 1931 r. Uważał ją za najbardziej obnażającą tę ideologię w całej historii literatury komunistycznej. Za apoteozę bestialstwa. Żywił wtedy (połowa lat 50.) nadzieję, że swoisty kult Brechta, tak kompromitujący jego propagatorów, nie może przetrwać. Jakżeż się, niestety, mylił. Sztuka ma formę rozprawy sądowej. Trzej tajni agenci Kominternu wracają z misji w Chinach i wyjaśniają trybunałowi partyjnemu, dlaczego musieli zabić czwartego, „młodego towarzysza
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze