Katniss w czerwonej matni

Analizując sobie na spokojnie „Czerwoną jaskółkę”, złapałem się na myśli, że robiąc ten film, Francis Lawrence mógł w pewnym stopniu opowiedzieć tę samą historię, która ominęła go w niereżyserowanej przez niego pierwszej części „Igrzysk śmierci”.

Kilka miesięcy temu na łamach „Nowego Państwa” broniłem filmowego cyklu „Igrzyska śmierci” przed krytyką, będącą odpowiedzią części prawicy na zmanipulowaną wypowiedź gwiazdy serii, Jennifer Lawrence, na temat Donalda Trumpa. Lawrence promowała wówczas film Aronofsky’ego „Mother”, budzącego niechęć konserwatywnych recenzentów. Obecnie, już od półtora miesiąca, w kinach zobaczyć można natomiast „Czerwoną jaskółkę”,...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: