Stenogramy zdrady. Nieznane zapisy posiedzeń komisji Millera

Marcin Pegaz/Gazeta Polska
Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Jak wyliczano przeciążenie samolotu Tu-154 tak, żeby zgadzało się z tym, co podali Rosjanie? W jaki sposób obliczano wysokość drzew w Smoleńsku? Do czego zobowiązał się Rosjanom kluczowy ekspert komisji Millera? Co działo się z ciałami ofiar katastrofy? Wreszcie jak próbowano skompromitować śp. generała Andrzeja Błasika? Treść rozmów zarejestrowanych podczas posiedzeń komisji Millera to dowód na to, że jej eksperci nie prowadzili badania katastrofy, lecz je sabotowali. „Myśl jest taka, że nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi [...] I jeżeli te dwa raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria spiskowa zbudowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten, ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. [...] Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy” – mówił 28 kwietnia 2010 r. minister Jerzy Miller. Słowa te padły podczas posiedzenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), a słuchający polityka PO eksperci wzięli je mocno do serca.Przeciążenie według Putina „Gazeta Polska” wielokrotnie pisała, że komisja Millera powtórzyła w swoim raporcie za Rosjanami tezę o wartości przeciążenia, jakie działało na ofiary. Miałoby ono wynosić 100 g, czyli stukrotność przyciągania ziemskiego. Aby przeciążenie było tak duże przy zwykłym wypadku, samolot przy prędkości 300 km/h musiałby się zatrzymać na dystansie mniej
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze