Prezydenci, premierzy i ministrowie z... brukselskiej „stajni”

Strasburg wstrzymał oddech, a telewizja Al-Jazeera omal nie przerwała programu. Choć to ostatnie nie jest potwierdzone... W programie najbliższej sesji Parlamentu Europejskiego znalazł się coroczny raport Europejskiego Banku Centralnego. Teraz EBC (ECB – mówią przekorni Anglosasi) ma co prawda siedzibę we Frankfurcie (nad Menem!, nie Odrą!), ale w ostatnich latach dość często prowadził politykę, która zupełnie nie podobała się gospodarzom miejsca, czyli Niemcom. Nie dziwota: szef EBC, były prezes Banku Narodowego Italii, Mario Draghi miał znacznie większą – jako Włoch – empatię wobec problemów finansowych krajów Europy Południowej niż Berlin. Nasi zachodni sąsiedzi domagają się od mniej zamożnych państw starej Unii, czyli właśnie Południa, dyscypliny budżetowej i zaciskania pasa. Nie chcą tylko pamiętać, że beneficjentami strefy euro były przede wszystkim kraje z Europy Północnej, a nie Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Cypr, które to kraje, wszystkie, co do jednego, przeszły poważny i długi kryzys finansowy. Jakoś w eurolandzie bogatym wiatr wieje w żagle, a biednym w oczy. Taki to urok „eurozony”. Ale na lutowej sesji europarlamentu mowa była nie tylko o banku we Frankfurcie. Także o pestycydach. O nich zresztą mówi się w Strasburgu i Brukseli już trzecią kadencję. Mówi się i mówi, i mówi... Gościem obrad PE był premier Chorwacji Andrej Plenković – przez ponad trzy lata mój sympatyczny kolegą w europarlamencie. Działaliśmy razem w delegacji UE –
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze