Igrzysko mediów

mat. pras.
mat. pras.

„Igrzyska śmierci” jako całość to opowieść przede wszystkim o roli mediów w dzisiejszym świecie. Na pozór wszystko podporządkowane zostaje rozrywce, ta zaś jest narzędziem kontroli, utrzymuje ludzi w strachu, poczuciu beznadziejności, a zarazem pomaga szczuć ich na siebie z wykorzystaniem ich przedstawicieli –  trybutów uczestniczących w igrzyskach. Gdy Amerykę pustoszyły kolejne klęski żywiołowe, media, również polskie, obiegła wiadomość, że znana amerykańska aktorka Jennifer Lawrence znalazła winnego tej sytuacji. – Ta katastrofa to gniew matki natury za wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA – miała powiedzieć. – To się zaczęło, kiedy go wybrano. Huragany, które niszczą Teksas i Florydę, zostały pobudzone przez ten wybór. Słowa te szybko uznano za kolejny symbol lewackiego zaczadzenia amerykańskich elit i wyśmiano. Ponieważ Lawrence widzom, również polskim, znana jest głównie z „Igrzysk śmierci”, oberwało się również tej serii jako dziełu bezwartościowemu, hollywoodzkiej młodzieżowej papce. W tym samym czasie Telewizja Polska nadawała kolejne części filmu, więc widzowie, którzy oglądali je w kinach, mogli przekonać się, jak bardzo krzywdząca jest to opinia.Wykańczanie się pod okiem kamer Przed filmem była książka. W 2008 r. ukazała się powieść Suzanne Collins „Igrzyska śmierci”, dająca początek trylogii, na którą złożyły się jeszcze „W pierścieniu ognia” (2009) i „Kosogłos” (2010). Główną inspiracją dla autorki miały stać się pełne
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze