Rosyjski handel ludźmi

Uprowadzanie, bicie, transport w nieludzkich warunkach, nierząd lub katorżnicza praca, a nieraz tortury i brutalne egzekucje – tak wygląda codzienność dziesiątek tysięcy niewolnic i niewolników rosyjskiej mafii. Za gangsterami, którzy pilnują wartego setki milionów dolarów biznesu, stoją rosyjskie służby specjalne.

Gdy w 2013 r. amerykański Departament Stanu zaszeregował Rosję jako kraj, w którym kwitnie handel ludźmi, Moskwa zareagowała oburzeniem. Rosja spadła bowiem w dorocznym rankingu tej instytucji na ostatni, trzeci szczebel, znajdując się w towarzystwie zaledwie kilku państw, m.in. Chin, Kuby, Republiki Środkowoafrykańskiej i Zimbabwe. W klasyfikacji dotyczącej handlu ludźmi lepiej od Rosji wypadły m.in. Afganistan i Rwanda.

Niewolnicy i niewolnice
Rok później – w 2014 r. – furia Kremla była jeszcze większa, bo Rosja znów umieszczona została na samym dole listy, a do poprzednich zarzutów doszły nowe. Chodziło m.in. o zatrudnianie niewolniczej siły roboczej z zagranicy przy budowie obiektów olimpijskich w Soczi. Okazało się, że powiązane z władzą rosyjskie spółki wyzyskiwały w okrutny sposób pracowników, którym odebrano wcześniej paszporty. Robotnicy – głównie z Tadżykistanu, Kirgistanu i Uzbekistanu – pracowali na wysokości często bez zabezpieczeń i przeszkolenia, co wielu z nich przypłaciło życiem. Dokładne statystyki ofiar śmiertelnych nie są znane, ale wiadomo, że podczas budowy olimpijskiej infrastruktury w Soczi zginęło co najmniej 33 obywateli Mołdawii. O wiele więcej tragicznych zgonów odnotowano wśród robotników z Azji Środkowej, co oznacza, że podczas przygotowań do igrzysk w Rosji śmierć poniosło ponad 100 osób. Dla porównania: przed olimpiadą w Wielkiej Brytanii w 2012 r. nie zginął żaden robotnik, a na olimpijskim placu budowy w Vancouver przed 2010 r. zmarła tragicznie zaledwie jedna osoba.
Jak zagraniczni pracownicy trafili do Soczi? Poprzez powiązane z mafią agencje pracy,...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: