Pociąg do Pusan

Dodano: 04/11/2016 - Numer 11 (129)/2016

Plakat „Pociągu do Pusan” na pierwszym planie przedstawia uciekających pośród płonącego dworca bohaterów. Dopiero po chwili zauważyć można, że prawdziwym zagrożeniem nie jest ogień, lecz dziwne postaci, kryjące się kilkanaście kroków za nimi... Kilka miesięcy temu w koreańskich kinach zaskakującą karierę zrobił nawiązujący do tradycji „Egzorcysty” horror „Kapłani” („The priests”), o którym pisałem już na łamach „Nowego Państwa”. Wkrótce okazało się, że to niejedyny film tego gatunku, który przebił w 2016 r. barierę 10 mln widzów w kinach i nieźle zamieszał w koreańskim box-office. „Pociąg do Pusan” („Train to Busan”, znany również jako „Ostatni pociąg”) Yeon Sang-Ho porwał w niezwykłą i krwawą podróż najpierw widzów krajowych, później również zagranicznych, by doprowadzić do amerykańsko-francuskiego wyścigu o prawo do realizacji zachodniej wersji tego niesamowitego obrazu. Walka z żywiołem na Diamentowym Moście Pusan (międzynarodowa transkrypcja z koreańskiego – Busan) to druga co do wielkości koreańska metropolia, licząca ponad 3,5 mln mieszkańców. Miasto jest głównym portem Korei Południowej, centrum wymiany handlowej z Japonią i atrakcją turystyczną. Pusan odegrało swoją rolę w historii Półwyspu Koreańskiego i całego świata, gdy w 1950 r. stało się ostatnim skrawkiem kraju niezajętym przez wojska komunistyczne, następnie zaś punktem, z którego Koreańczycy wraz z Amerykanami i siłami ONZ prowadzili odzyskiwanie gruntu. Położenie miasta naraża je na klęski
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze