Wybory w USA... A.D. 2020

Dodano: 03/11/2016 - Numer 11 (129)/2016

Na fotografii zrobionej przez Mayę Alleruzzo z Associated Press widać dwoje roześmianych od ucha do ucha ludzi. Można zauważyć, że cieszą się sobą i dobrze im się konwersuje. Jeśli jakieś zdjęcie może oddać dobrą „ludzką chemię”, to właśnie to. Jest 14 lipca 2012 r. Fotka została zrobiona w Kairze i przedstawia Amerykankę i Egipcjanina. On, Mohamed Morsi, jest prezydentem Egiptu. Ona, Hilary Diane Rodham Clinton, jest (wówczas) sekretarzem stanu USA, czyli szefem MSZ-etu najpotężniejszego państwa świata. Przyglądam się tej fotografii w momencie, gdy owa dama ma objąć urząd 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych jako pierwsza w historii żona byłego prezydenta. Nie będę jednak pisał o dynastii Clintonów, która wyrównuje osiągnięcie dynastii Bushów, czyli drugi przedstawiciel (przedstawicielka w tym przypadku) zostaje prezydentem USA. Tyle że dynastia Bushów była bardziej sprawna, bo zainstalowała kolejnego członka rodziny w Białym Domu zaledwie osiem lat po tym, jak George Bush (senior), zresztą syn kongresmena z Connecticut, oddał amerykański ster, no właśnie, mężowi pani Clinton, zwanemu później złośliwe „ogierem z Gabinetu Oralnego”. Tyle że William Clinton, zwany też Billem (nawet „bardzo szybkim Billem”), zakończył swoje urzędowanie w White House po dwóch kadencjach w 2000 r., w związku z tym wybór jego żony po 16 latach na stanowisko amerykańskiego prezydenta sprawia, że dynasta Clintonów jest nie tyle gorsza, ile wolniejsza w obejmowaniu kolejnej
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze