OJCZYZNA „KIBOLI”

Z tych trzech opowiastek widać wyraźnie, że polscy „kibole” to generalnie patrioci, antykomuniści i ludzie nie mający specjalnego respektu dla władzy. Każdej władzy. Także tej.

Czasy kibicowskiej walki z komuną to odległa przeszłość, ale bez niej nie zrozumie się tego ducha buntu, który tak spektakularnie objawił się w Polsce w ostatnich tygodniach.

Wrocławski dziennikarz, kibol i osobisty uczestnik wielu zadym Roman Zieliński w swojej książce „Pamiętnik kibica. Ludzie z piętnem Heysel” wspomina z rozrzewnieniem, jak to fani WKS Śląsk po zdobyciu Pucharu Polski w 1987 r., po powrocie ze zwycięskiego meczu w Opolu w poczuciu triumfu tłukli się na ulicach stolicy Dolnego Śląska z MO i ZOMO.

Przeciw ZSRR

Ale przecież można cofnąć się w czasie głębiej. Do dziś legendą pozostają pojedynki polskich kolarzy z reprezentantami ZSRR w Wyścigu Pokoju. Do historii przeszła rowerowa pompka Stanisława Królaka, której miał – rzekomo – użyć przy wjeździe na warszawski Stadion Dziesięciolecia w trakcie ostatniego etapu tegoż wyścigu. Bez przerwy popychany i szturchany przez kolarzy sowieckich Królak miał wymierzyć sprawiedliwość rosyjskiemu cykliście w ten sposób, ową pompką właśnie. Dzięki temu czynowi został polskim bohaterem narodowym. Może bardziej zasłużył sobie na wdzięczność patriotycznie nastawionych kibiców niż przez sam fakt, że został zwycięzcą Wyścigu Pokoju w 1956 r...

Częścią polskiej historii najnowszej, a nie tylko fragmentem dziejów polskiego sportu, jest legendarny triumf polskich pięściarzy z 1953 r. na pierwszych Mistrzostwach Europy rozgrywanych po II wojnie światowej w naszym kraju. Biało-czerwoni zdobyli wówczas pięć złotych medali, a więc więcej niż sam ZSRR, co dla Polaków w okresie stalinowskiej nocy miało szczególną wymowę. Polscy kibice śpiewający „Mazurka Dąbrowskiego” po pięciu finałach i spontanicznie reagujący na porażki bokserów sowieckich – to był kawałek wolnej Polski w...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: