Bóg papuga

Całkowita bezbronność polskiego państwa wobec zorganizowanej i „niezrzeszonej” działalności grup i ruchów destrukcyjnych staje się szczególnie dojmująca w trakcie wakacyjnych sekciarskich żniw – wtedy dokonują największej ilości werbunków – oraz, co jeszcze bardziej przerażające, podczas zbliżających się Światowych Dni Młodzieży.

Z pewnością należy się spodziewać werbunku w trakcie tego radosnego dla większości młodych ludzi spotkania, jakim są ŚDM. Zagrożone będą głównie dzieci snujące się z dala od centrum wydarzeń, traktujące zjazd jako przygodę bądź okazję do wymknięcia się spod nadzoru rodzicielskiego, oraz młodzież – z zasady – zbuntowana. Czego dokonało polskie państwo, by je chronić? Pełnomocnik rządu do spraw ŚDM zapewnił mnie, że policja wraz z dominikańskim centrum informacji o nowych ruchach religijnych zrobiła co trzeba. Czy na pewno?
Szarlatani i psychomanipulanci
By się bronić, trzeba rozumieć. Schematom działania sekt chrześcijańskich przyjrzymy się na przykładzie sekty batiuszki Popowa, wszech-guru z gumowym laćkiem w ręku. Jak sam mówi, dokonał osiem razy więcej cudów niż Jezus Chrystus, w poprzednich wcieleniach był carem Mikołajem oraz kochał papugę. To z jego powodu władze Moskwy wydały broszurę „Jak się chronić przed sektami”.
W Polsce, w identycznej sprawie, 23 kwietnia 2016 r. wysłałem list do ważnego urzędnika polskiego państwa: „Na Światowe Dni Młodzieży, oprócz owieczek, ściągną hieny, wilki i szakale – werbownicy sekt i grup psychomanipulacyjnych. Rozmawiałem w BBN-ie, ale oni mają chyba za mało ludzi i środków. Plan minimum to szkolenia dla wolontariuszy/policjantów/straży miejskich itp. + mocna ulotka do plecaka pielgrzyma”. Odpowiedź była pozytywna. Bez ciągu dalszego.
W Polsce działa kilkaset grup wyznaniowych i sekt. Nikt właściwie nie wie ile, bo polskie państwo nie monitoruje ruchów destrukcyjnych! Podobnie dzieje się na Ukrainie, o czym już pisałem, i w Rosji. Na początku...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: