Eurowizyjny blichtr

Dodano: 01/06/2016 - Numer 6 (124)/2016

To był styczeń 1955 r., gdy komitet pod przewodnictwem szefa szwajcarskiej telewizji przedstawił pomysł stworzenia festiwalu piosenki europejskiej, dla którego wzorem miał być włoski konkurs w San Remo. Idea rozśpiewania Europy zyskała aprobatę finansową i machina ruszyła. Idea szczytna, ale kolejne lata pokazały, że Europa i świat radzą sobie bez eurowizyjnych szansonistów wtłoczonych w gorset muzycznej rywalizacji.  Nastały lata 60. z brytyjską inwazją. Potem, w kolorowych latach 70. zapanowało uwielbienie dla muzyki pop i glam rocka. Świat kupował płyty, tłoczył się na koncertach i nucił ulubione przeboje bez oczekiwania na werdykt kolejnych finałów europejskiej piosenki. Choć trzeba przyznać, że zdarzały się edycje Eurowizji, które zapisywały się w historii muzyki popularnej. Najlepszym  przykładem  jest zwycięstwo szwedzkiego zespołu ABBA w 1974 r. Jednak, z drugiej strony, miejmy świadomość, iż geniusz kompozytorski dwóch panów z zespołu był tak ogromny, że grupa bez eurowizyjnej promocji zostałaby legendą światowej muzyki pop. Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego i ostatniego konkursu. Według obowiązujących od lat reguł, najpierw odbyły się dwa półfinały. Bardzo symboliczny był pewien element pozakonkursowy pierwszego z nich. Prowadzący emocjonalnym głosem mówili o jedności i współodpowiedzialności Europy w związku z narastającymi problemami (czytaj: uchodźcy). Pojawiała się sekwencja baletowa „Szarzy ludzie”, kiedy to rozbuchaną kolorystykę i
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze