Wielki powrót króla

Elvis Presley co pewien czas powraca na muzyczny rynek z jasnym przesłaniem: król jest jeden. Te powroty opierają się na reinterpretacji pozostawionego dorobku. I tak jest tym razem – album „If I can dream” to sprawdzone songi Presleya uzupełnione o brzmienie Royal Philharmonic Orchestra, głos Michaela Buble i gitarę Duane Eddy’ego. Kreatorka tego pomysłu – Priscilla Presley – twierdzi, że spełnia tym albumem marzenie ojca: „Byłby zachwycony, pracując nad albumem z pełną orkiestrą”. Z kolei długoletni przyjaciel artysty, Marty Lacer, oponuje: „Żyłem obok Elvisa przez ponad 20 lat i nigdy nie słyszałem, by mówił coś takiego. Gdyby chciał pracować z orkiestrą symfoniczną, to wytwórnia na pewno by go przed tym nie powstrzymała”. Płyta jest elementem obchodów 80. urodzin mistrza. Jej unowocześnienie powstało w londyńskich studiach Abbey Road, które gościły przed laty m.in. The Beatles i Pink Floyd. Producenci płyty rozpisali symfoniczną instrumentację do zaproponowanych utworów, a Królewska Orkiestra Symfoniczna doklejona została do głosu i muzyki Presleya z lat 1956–1972. Legenda muzyki gitarowej wczesnych lat 60. – Dueane Eddy – w swoim oryginalnym stylu wzbogacił dwa utwory, a Michael Buble dzięki nowoczesnej technice miał możliwość wspomóc króla w kultowym przeboju „Fever” z płyty „Elvis is Back”.  Co zgromadzono na krążku „If I can dream”? Wielkie, niezapomniane przeboje, unikatowe interpretacje koncertowe oraz kilka piosenek rozpoznawalnych tylko przez
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze