Bolszewicki Hogwart

Świat okultystów, magów, spirytystów i uzdrawiaczy łączy się z tajnymi kremlowskimi służbami. Jak to możliwe?

Nie, nie chodzi o Harrego Pottera. Chodzi o telewizyjnego hipnotyzera i uzdrawiacza Anatolija Kaszpirowskiego. O Marynę Cwigun, prorokinię Białego Bractwa, choć właściwie o jej męża i oficera prowadzącego –  Jurija Kriwonogowa, doktora nauk technicznych i cybernetyka, który prowadził w latach 80. prace w niejawnej placówce naukowej KGB oraz w kijowskim Instytucie Cybernetyki.  O Szoko Asaharę, twórcę sekty Om, ślepego inicjatora zbrodniczego ataku bronią masowego rażenia w tokijskim metrze. O Ninę Kaługinę, potrafiącą unosić przedmioty siłą woli. O przyjeżdżającego do Polski od czasu do czasu twórcę genialnej diety naturalnej i autora bestsellerów, niejakiego Michała Tombaka, pseudonim „Profesor”. Czy o mieszkającego w Polsce Andrija Stepanowa, założyciela grupy religijnej „Spichlerz”. Hogwart i KGB, czy coś łączy fikcję literacką i świat uwodzenia, podstępu i przemocy?
Ręka trupa wykonała ruch
Ludzi dokonujący rzeczy nadzwyczajnych nie spotykamy jedynie na kartach bestsellerowych książek. Ogłaszają się w prasie ze swoimi kursami i warsztatami, chodzą do telewizji śniadaniowych, otacza ich atmosfera niezwykłości i tajemniczości. I nic dziwnego. Chodzą po ogniu, na spotkaniach religijnych przy świadkach wskrzeszają ludzi, animują trupy – co sam widziałem w rosyjskiej telewizji na początku lat 90.
Jesteśmy w prosektorium, na stole leży nieboszczyk, pod ścianą wyłożoną zielonymi, ohydnymi ceramicznymi płytkami stoją dwie pielęgniarki. Nad trupem dziwnie wyglądający koleś odprawia jakieś szurum-burum. Macha rękami, głaszcze leżące ciało na odległość, rwanymi, ale pewnymi pociągnięciami, jak gdyby wykonywał jakąś mającą konkretny cel czynność. Wyraźnie koncentruje się na splocie słonecznym trupa i nagle… stojąca pod ścianą pielęgniarka w seledynowym fartuchu i czepku się osuwa. Zobaczyła bowiem coś, co ją przeraziło...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: