„Zabawa” w spirytyzm

Niechrześcijańskie praktyki duchowe ochrzczonych – czy to będzie spirytyzm, wróżbiarstwo, joga, magia, czarostwo wiejskie bądź satanizm – zawsze kończą się źle.
– Wszedłem do sali, żeby podnieść poduszkę, która spadła z łóżka dziewięcioletniego chłopczyka. Gdy spojrzałem na dzieciaka, jego twarz zamieniła się w potworną mordę obrzydliwego, nieludzkiego stworzenia. Po chwili widziałem znów słodką twarzyczkę śpiącego dziecka – mówi pedagog z 30-letnim doświadczeniem. – Ja nie wierzę w takie rzeczy, ale nie mogę zaprzeczyć temu, co widziałem. Ponieważ chłopczyk od pewnego czasu zachowywał się dziwnie, inaczej niż zwykle, o całej sytuacji w internacie opowiedziałem dyrektorce szkoły – kończy.
Prawda, choć przeczy rozumowi
– Gdy otworzyłam drzwi do klasy, zobaczyłam kilkoro dzieci pochylonych nad nową „zabawką”, inne były przestraszone, kilkoro przyglądało się wywołującym demona z ciekawością, reszta zajmowała się własnymi sprawami – opowiada mi doświadczona nauczycielka. – Kamila nie zaprzestała działań, mimo że mnie zobaczyła. Gdy zwróciłam jej uwagę, odkrzyknęła bardzo niegrzecznie, że robią ważne rzeczy, żebym nie przeszkadzała. Udałam, że lekceważę całą sytuację i ruszyłam w kierunku tablicy, wtedy ten ważący przynajmniej tyle, ile ołówek, przedmiot, niedotykany przez nikogo, podskoczył i lecąc łukiem, wylądował na ziemi. Atmosfera w klasie była cały czas mroczna, zrobiło mi się wtedy bardzo nieswojo. Ten przedmiot na sto procent nie był podrzucony przez człowieka, nikt nie potrafi tak mocno dmuchnąć, zresztą musiałby dmuchać od spodu, przez blat ławki. Drzwi i okna w klasie były zamknięte, nie było przeciągu, nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji. Podzieliłam się swoją obserwacją z dyrekcją – pointuje opowieść nauczycielka.  
Zostałem zaproszony do jednej z podwarszawskich szkół. Uczące się w niej dzieciaki w różnym wieku, wzorując się na zamieszczonym na YouTube filmiku, zaczęły bawić się w przywoływanie „...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: