Europa w poślizgu

Europa znalazła się na najbardziej niebezpiecznym zakręcie w swojej najnowszej historii.  Oczywiście można demagogicznie odwoływać się do pierwszych wieków po Chrystusie (za komuny napisano by: „naszej ery”...) oraz ówczesnej wędrówki ludów i migracji na masową skalę. Ale żaden to w gruncie rzeczy punkt odniesienia. Można też porównywać dzisiejszą islamską inwazję na Europę do przemieszczeń ludnościowych po II wojnie światowej. Uczynił to ostatnio (luty 2016 r.) w Parlamencie Europejskim w Strasburgu prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves, z głębokim ukłonem wobec euromainstreamu, zapewne uczynionym w ramach kampanii o unijne stanowisko dla siebie. Tyle że to teza funta kłaków niewarta. Wtedy przemieszczały się rzeczywiście miliony ludzi. Oczywiście nie czyniły tego dobrowolnie, a masy chrześcijan zastępowały tylko innych chrześcijan, nawet jeśli zupełnie innej narodowości. Tym razem sytuacja jest diametralnie różna: na naszych oczach Stary Kontynent zmienia swoją kulturową i cywilizacyjną tożsamość. I wszyscy wiedzą, że jest to proces bardzo trudno odwracalny, choć należy zrobić więcej niż wszystko, aby nowy, choć jeszcze bardziej brzemienny w skutkach „najazd Hunów” zatrzymać. Oczywiście nie każdy imigracyjny adres w Europie jest równie atrakcyjny. To, co przez lata było polskim przekleństwem, czyli bieda, a także jeden z najniższych w Europie zasiłków socjalnych – nagle okazuje się naszym błogosławieństwem. Rzeczpospolita nie jest szturmowana – „paka”,
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze