Zawsze byliśmy oryginalni

Dodano: 09/01/2016 - Numer 1 (119)/2016

Kiedy grałem na początku 1983 roku w Warszawie w kościele św. Krzyża po Mszy św. za ojczyznę, na Krakowskim Przedmieściu trwały demonstracje, a zomowcy straszyli użyciem pałek. Czułem wtedy bliskość Serca Chopina i energię zdeterminowanych Polaków walczących o Wolność. Byłem absolutnie z nimi sercem i muzyką – z Józefem Skrzekiem, liderem legendarnego trio SBB, kompozytorem i multiinstrumentalistą, rozmawia Arkadiusz Kozłowski.Wznowiono właśnie dwa „zachodnie” albumy SBB – „Follow my dream” (1977) i „Welcome” (1978). Jak Pan ocenia ich znaczenie z historycznej perspektywy dorobku grupy? To bardzo ważne ujęcia naszej grupy w obydwu nagraniach płytowych. Premierowa muzyka na albumie „Follow my dream” nagrana była w maleńkim studio, które mieliśmy do dyspozycji przez około miesiąc. Wstępnie miała być wydana w wielkiej wówczas wytwórni płytowej Polygram. W ostatniej chwili firma z tylko sobie znanych powodów zrezygnowała i wydaliśmy to przez dystrybutora niemieckiego Spiegelei-Intercord. Raczej niewielkiego, ale za to współpracował z nim  wcześniej Michał Urbaniak. Muzyka zabrzmiała ciekawie i nowatorsko i tylko brak właściwej dystrybucji spowodował mniejsze nakłady w wielkim świecie. Mój Przyjaciel Zbigniew Preisner mówi, że każdy jego nowy album od razu ma znamiona co najmniej złotej płyty, bowiem jego firma płytowa to londyński potentat Sony. I tak trzeba było zadziałać! Wszystko przed nami! Drugi album „Welcome” to pierwsza w Europie
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze