Złotówka walutą rezerwową

Nie jest to pomysł zupełnie nowy. Wspominał o tym Jarosław Kaczyński w 2011 r., ale były wtedy zupełnie inne realia zarówno gospodarcze, jak i geopolityczne. Dzisiaj jesteśmy bliscy sytuacji, kiedy złoty przekroczy granice Polski i stanie się regionalną walutą rezerwową.

Co to jest waluta rezerwowa? To pieniądz, który używany jest w obrocie międzynarodowym zamiast walut krajowych. Taką walutą jest bez wątpienia dolar. Ponad dwie trzecie rezerw walutowych na świecie przechowywane są w amerykańskiej walucie. Reszta to euro, jen i funt.
Złotówka raczej nigdy nie będzie interesującą lokatą w Ameryce Południowej i w Afryce. Może jednak stać się taką lokatą w Europie Środkowej. Już dziś widać, że oprócz euro i dolarów mieszkańcy Ukrainy i Białorusi chętnie gromadzą złotówki. Ustabilizowanie polskiej gospodarki, wprowadzenie jej w okres 4-, 5-procentowych wzrostów rocznie, stabilizacja polityczna i współpraca z krajami, które uciekają spod moskiewskiej dominacji, spowoduje, że mieszkańcy tych państw zaczną masowo nabywać naszą walutę.
Zwalnia się miejsce po rublu, który jest tak silny, jak rosyjska gospodarka, czyli idzie na dno. Robi się trochę przestrzeni zostawionej nam przez euro. Kolejne kryzysy finansowe w strefie euro powodują, że topnieje zaufanie do tej waluty, choć oczywiście złotówka na razie nawet w naszym regionie ma dużo słabszą pozycję. Proporcja będzie się jednak tu zmieniać. Miliony mieszkańców Europy Wschodniej, które będą przyjeżdżać do pracy w Polsce, rozpropagują złotówkę zarówno jako formę oszczędności, jak i robienia biznesu.
W zasadzie o ile nie popełnimy istotnych błędów, Polska na taką rolę jest skazana. Największym z nich byłoby przyjęcie euro i wyzbycie się korzyści z posiadania waluty rezerwowej.
Jakie są korzyści? Większa płynność systemu finansowego. Państwo, które ma taką walutę, może bardziej kreować pieniądz, czyli więcej inwestować. Drugim plusem jest potanienie kupowanych surowców i ...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: