Ewangelizacja leminga, ewangelizacja mohera

Podstawowym zadaniem prawicy nie może być zdobycie władzy. Ani nawet zmienianie systemu. Po latach rządów PO stoi przed nią dużo poważniejsze wyzwanie. Zmiana duszy leminga. Gdy piszę te słowa, nie znam jeszcze ostatecznego wyniku wyborów prezydenckich. Duda i Komorowski idą, kolokwialnie rzecz ujmując, „łeb w łeb” w sondażach. Tylko to wywołuje po prawej stronie istną erupcję radości. Nic dziwnego, po tylu latach ciągłych porażek już sam fakt, że nasz kandydat jest w stanie poważnie zagrozić ludziom obozu władzy, jawi się jako niesamowity sukces. Tymczasem warto przywrócić odpowiednie miary. Dużo ważniejsze wybory tuż przed nami, już w październiku. A praca, jaką będzie musiała wykonać partia opozycyjna (przy założeniu, że zwycięży), jest ogromna. Jak i zagrożenia, jakie przed nią stoją. Politycy znikają, zmieniają się. Obywatele nie. Już klasycy odkryli, że najbardziej długotrwałym skutkiem złych rządów jest skażenie duszy poddanych. Typ ustroju tworzy też typ człowieka. To, co najgorsze, spływa z góry na dół. Gdy myślimy o „dziedzictwie” rządów PO, to nie jest nim degeneracja systemu, utrata znaczenia (a więc i bezpieczeństwa) geopolitycznego, nawet nie rozpasana korupcja. To, rzecz jasna, niesłychanie szkodliwe zjawiska, ale do opanowania, jeśli tylko uda się połączyć determinację, wolę polityczną, rozsądek i szczęście. PO pozostawi jednak Polsce inny „upominek”, który nie zniknie wraz z nią, który nie zniknie nawet wówczas, gdy zmieni się system. Chorą
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze