Rosja na nie, Rosja na tak

Dodano: 02/05/2015 - Numer 4 (110)/2015

Nie jestem klasycznym rusofobem ani rusofobem zoologicznym, ale nie znoszę rosyjskiej polityki, przy czym nie chodzi tylko o cara Putina, lecz także o „czerwonych” carów: Lenina, Stalina, Chruszczowa, aż po cara Jelcyna. Z windy najpierw wysiadł Belg. A mówiąc ściślej – Walon. Socjalista, miły człowiek, choć z poglądami budzącymi lekką zgrozę. Wysiadł na piętrze trzecim. Na piątym ewakuowała się Łotyszka. Zostałem zatem w windzie „sam na sam” z tym „kimś”. Przez trzy piętra – a winda jechała wolno, choć hotel był jednym z najlepszych w tym środkowoazjatyckim mieście – jechałem z kimś, kogo zna każdy, kto choć trochę interesuje się rosyjską polityką, zwłaszcza zagraniczną. Osoba znana z medialnych występów. Zawsze „na kursie” Kremla. Aktywna „anty-Majdanowo”. Potem głośne były jej wystąpienia w sprawie nie tylko Donbasu, lecz także Ukrainy Południowej (Odessa). O tym, doprawdy, mówiło dużo mniej rosyjskich polityków niż tych, którzy mądrzyli się na temat wschodniej części słowiańskiego sąsiada. Czułem na sobie spojrzenie tego człowieka ze sfory Putina. Wreszcie usłyszałem: „Mister Czarnecki, you hate Russia. I know”... Ścisnęła się szczęka mojemu rozmówcy. Winda dalej sunęła do góry. Ale trzy piętra to za mało, żeby wytłumaczyć, iż naprawdę nawet lubię rosyjską kulturę, zwłaszcza literaturę, Gogola, Sałtykowa-Szczedrina. Nie mam obowiązku lubić wszystkich rosyjskich pisarzy, za Dostojewskim nie przepadam, ale Gogola nawet cytuję. Przeczytałem nawet sporo
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze